Święta, święta i po świętach. Większość społeczeństwa w tym czasie robi masę, na rzeźbę przyjdzie pora. Siedzenie przy stole, jedzenie tych wszystkich smakowitości potrafi wykończyć każdego Januszka. Wigilia w rozjazdach (3 domy do zaliczenia), 36 potraw do spróbowania, a żółądek tylko jeden. Jak żyć?
Już za chwilę, za kilka dni rok 2015 będzie historią. Ot, kolejny rok z naszego życia, prawda? Niekoniecznie. Nie wiem jak u Was, ale mijający rok był dla mnie niezwykle udany. Nie tylko w życiu osobistym, zawodowym, ale i na blogu sporo się działo ciekawego. Przybyło dużo nowych czytelników, stali wyjadacze zostali, co mnie niezmiernie cieszy 🙂 Zaczynamy małe podsumowanie roku.
Życie to często jazda na ekstremalnym rollercoscie. Raz jesteś na dole, raz dotykasz nieba. Bywały miesiące, w których zupełnie nic mi nie wychodziło, ciągle było pod górkę, całe otoczenie przypominało beznadziejny czarno-biały obraz. 2011 był dla mnie przełomowy, ale nie dlatego że zacząłem odnosiłem same sukcesy. Nie, nie mogłem upaść już niżej, więc każdy kolejny rok (siłą rzeczy) musiał być lepszy. I był. W 2015 wszystko ułożyło mi się po mojej myśli : znalazłem pracę w szkolę (niestety, ciągle na zastępstwie), mieszkam we własnych czterech kątach, zdrówko dopisuje, mój blog stale się rozwija. Fakt, nie miałem dobrego początku pracy w szkole, ale potem już było tylko lepiej.
Jak pewnie większość z was, na początku roku napisałem na małej kartce postanowienia noworoczne. Przeważnie nasze założenia, nasze cele szybko tracą na ważności już na początku lutego. Kilka dni temu przypadkowo (gdzieś w szufladzie, między rachunkami) znalazłem karteczkę z celami na 2015 rok. Tak, wszystkie spełniłem, przynajmniej te najważniejsze. Może dlatego, że tak bardzo nie skupiałem się na tych celach? Bo jak za bardzo chcę, to wychodzi jak zawsze? Pewnych rzeczy człowiek nie jest w stanie zaplanować, przewidzieć. Po prostu robiłem swoje, a z czasem profity, korzyści zapukały do moich drzwi.
Wakacje zamiast w Hiszpanii, spędziłem na wsi u babci pod Elblągiem (PGR pełną gębą). Pogoda dopisała, więc czułem się jak na Costa Brava. Zamiast zapachu morza, smrodek nawozu, ale innych różnic nie zauważyłem. W tym roku nawet nie planuję wyjazdu za granicę Polandi, jest mi tu tak dobrze 😀
Oj, zapomniałem Wam powiedzieć, że mojego Cienkiego (30 koni pod maską) wysłałem na złom. Nie miałem wyjścia, odmówił posłuszeństwa, życie ze mną go wykończyło. Wielka strata, nie mogę już brać udziału w nielegalnych nocnych wyścigach. Dostałem za niego całe 300 zł,yupi, już nie muszę pracować!
Jakie wpisy cieszyły się największą popularnoścą na blogu?
Dlaczego piłka nożna dzieci całkowicie różni się od wersji dla dorosłych?
Wpis skierowany głównie do rodziców, którzy wywierają nadmierną presją na swoje dzieci podczas meczów, treningów piłki nożnej. Bo wynik meczu to kwestia drugorzędna, a nie sprawa życia lub śmierci…
Jak dostrzec ukryty talent dziecka?
Rodzice często mnie pytają, czy ich syn ma nadaję się na piłkarza? Gdybym umiał to przewidzieć, to byłbym milionerem. Zawsze warto postrzegać dziecko w szerszej perspektywie, bo z dnia na dzień może nas wszystkich zaskoczyć talentem
Czy nauczyciele muszą wstydzić się wolnych wakacji?
Gorący wakacyjny temat. Ja się nie wstydzę, a Ty?
Uczniowie powinni się bawić, czyli radosny WF bez ocen?
Odwieczne pytania: Czy współczesne wychowanie fizyczne może być bez ocen? Jak oceniać na lekcji wychowania fizycznego?
Gry i zabawy z rzutem do kosza
Dużo wpisów z koszykówki na blogu nie znajdziecie, ale jak już są to na prawdę wartościowe 🙂 Po ilości wyświetleń ww wpisu zastanawiam się nad publikacją większej ilości materiału z basketu. Co o tym myślicie?
Za co trzeba, a za co nie wolno oceniać?
Temat ocen z wychowania fizycznego powraca jak bumerang. Przydatny wpis dla wszystkich nauczycieli wychowania fizycznego i nie tylko…
Co zrobisz, gdy wpadniesz w sidła rutyny?
Czasami warto zwolnić, zatrzymać się, docenić każdą chwilę. Ale czy na pewno?
W mijającym roku opublikowałem masę nowych gier i zabaw ruchowych, ale także ćwiczeń z koszykówki, piłki nożnej. Niesłabnącą popularnością cieszą się wpisy z rozgrzewek, treningów piłk nożnej. W 2016 kontynuję pracę, będzie masa nowych smacznych kąsków dla każdego. Nie zwalniam tempa, chyba że dorzucą mi kolejne grupy treningowe, ale wtedy to już nie będę miał czas nawet na 11 godzinny sen.
2016 r zapowiada się jeszcze ciekawiej, nic tylko trzymać kciuki, żeby wszystko się potoczyło po naszej myśli.
Życzę Wam z całego serducha, żeby kolejny rok był jeszcze lepszy, ale przede wszystkim żeby zdrówko dopisywało Wam, bo wszystkie inne jest w naszych rękach. Trzymajcie się ciepło, widzimy się w styczniu!

