Kolegium Nauczycielskie w Zgierzu wspominam z sentymentem, dużo zajęć praktycznych, do dziś pamiętam moją „walkę” z gimnastyką. Zaliczenie okupione kontuzją nadgarstka, nie wspominając o zszarganych nerwach, nieprzesanych nocach. Tak, przeżywałem wszystkie chwile związane ze studiami. Z perspektywy czasu wiem, że to co było wtedy dla mnie problemem, dzisiaj nie ma znaczenia . Z drugiej strony za 10 lat będę mądrzejszy o kolejne doświadczenia, a dzisiejsze sprawy zostaną przeniesione do skrzynki z napisem „błahostka”. Przechodzimy życie po swojemu, każdy etap ma swój początek i koniec. Obecnie jestem na etapie - nic nie muszę, a wiele mogę. Całego serducha życzę Wam poczucia bezpieczeństwa i spełnienia zawodowego, ale przede wszystkim prywatnego. Pojechałem trochę po bandzie, wybaczcie, te hormony 🙂 Wracamy do studiów…
Oprócz zajęć praktycznych było masę wykładów, które uważam za zupełną strata czasu, ale program studiów trzeba zrealizować. etaty trzeba obstawić, kocham to. Na wszystkich kierunkach studenci męczą się z filozofią i logiką. Pół biedy jeśli ww przedmioty są łatwe do zaliczenia, ale co jeśli wykładowcy wymyślają na siłę dziwne formy zaliczenia? Nie mieliście nigdy wrażenia, że najwięcej problemów sprawiają zaliczenia z przedmiotów, z których wiedza zapewne nigdy nie przyda się Wam w praktyce zawodowej?

Nie pamiętam, ile nocy zarwałem ucząc się do egzaminu z filozofii oraz psychologii. Po co mi szczegółowe informacje o kolejnej teorii psychologicznej? Wolałbym zagadnienia ściśle związane z psychologią rozwoju dziecka, ale od strony PRAKTYCZNEJ. Na studiach nie dowiesz się, jak radzić sobie z trudną młodzieżą, na zaliczenie obowiązują teorie, które w praktyce nie mają zastosowania.
Jaką wiedzę ma przeciętny absolwent o dzieciach mających problemy z integracją w grupie, agresji, o współpracy z rodzicami etc? Wszystko poznasz dopiero w pracy zawodowej, więc po co marnować czas na wykładach?
W obecnej formie studia (3 lata licencjat+2 lata magisterskie) to strata czasu. Całość potrzebnego materiału, przy intensywnym trybie można przerobić w rok. Dwuletnie studia magisterskie (Uniwersytet Łódzki) to nic innego, jak w większości przepisywanie ocen ze studiów licencjackich. Zaznaczam drogie przepisywanie, bo 400 zł/mc piechotą nie biega.
Zobaczcie zresztą sami na wykaz przedmiotów:
- współczesne koncepcje filozofii i etyki
- współczesne problemy socjologii
- logika
- pedagogika ogólna
- metodologia badań społecznych
- antropologia kulturalna
- andragogika
- pedeutologia
- współczesne problemy psychologii
- pedagogika porównawcza
Znowu logika i filozofia, nie wspominając o pedagogice, która przewija się przez cały okres nauki (powtórka ze studiów licencjackich). Na pierwszym roku nie miałem ŻADNYCH zajęć ruchowych. Tylko wykłady, na które nie uczęszczałem. Niczego nie żałuję.
Tylko że w naszym pięknym kraju nadal liczy się papier, o umiejętności nikt podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie pyta. Spokojnie, życie i tak wszystko weryfikuje. Każdy z nas musi zadbać o swoje kształcenie, bo konkurencja na rynku jest piękielna, a życie nie oszczędza nikogo.
Na studia uzupełniające przyjmowane były osoby, które wcześniej obroniły pracę licencjacką z zakresu pedagogiki. Na roku mieliśmy osoby, które zupełnie nie miały styczności z wychowaniem fizycznym. Co to oznacza w praktyce? Jeden wielki kabaret, w którym musiałem uczestniczyć. Wyobraźcie sobie dziewczyny, które nie potrafią wykonać prawidłowo (!) skip A, C, nie wspominając o „trudniejszych” ćwiczeniach.
Chcesz być nauczycielem wychowania fizycznego, pomimo że nie umiesz pływać? Proszę bardzo! Jedynym warunkiem zaliczenia pływania było… przepłynięcie 50 m (!), nie ważne jakim stylem, bez limitu czasowego. Nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać patrząc na niektóre osoby, które niemiłosiernie męczyły się w wodzie. Czas goryczy dopełnił widok dziewczyny, która potrzebowała pomocy ratownika, całkowicie przerosło ją zadanie… Wtedy to było śmieszne, ale wyobraźcie sobie sytuację, w której taka osoba zajmuje Wam miejsce pracy. Jest powód do śmiechu?
W ciągu roku pracy w szkole nauczyłem się więcej niż przez cały okres studiów.
Pamiętajcie o tym, że nieważne jakie macie oceny na studiach, nieważne ile zapamiętacie, to praktyka zawodowa jest największą kopalnią wiedzy i doświadczenia. Podczas pracy z młodzieżą szkolną z różnych środowisk, sami musimy rozwiązywać problemy wychowawcze, nikt nie prowadzi nas za rączkę, albo poradzimy sobie z problemami, albo wypadamy z gry.
Żadne uczelnie wyższe nie przygotują nas do zawodu. W czasie studiów co najwyżej zostaną zasygnalizowane pewne aspekty danej pracy, ale jeśli sam nie zadbasz o swój rozwój zawodowy, to zginiesz w tym zawodzie… A warto powalczyć, bo to naprawdę pasjonująca praca 😀
Jesteś po studiach, pracujesz w szkole/klubie sportowym, chcesz się dalej rozwijać. Co dalej? Polecam wszystkim kursy, jakiekolwiek byś nie wybrał, to zawsze część, dany fragment przydaje się w pracy zawodowej. Innym rozwiązaniem są studia podyplomowe.
Nawiązałem współpracę z Łukaszem Panfilem (Menedżer ds Edukacji i Współzałożyciel Wyższej Szkoły Zarządzania i Coachingu). Przejrzałem program studiów podyplomow - praktyczna wiedza podana w nowoczesnej formie. W ramach wspólnych działań rozpoczynam serię wpisów, które obejmują zagadnienia ze studiów podyplomowych, a na pewno przydadzą się każdemu nauczycielowi w pracy z dziećmi i młodzieżą. Zasygnalizuję pewne problemy, a więcej wartościowych treści znajdziecie podczas zajęć na ww studiach podyplomowych. Wpisy będą pojawiać się cyklicznie co 2-3 tygodnie, obiecuję że czekanie wynagrodzę Wam z nawiązką. Przejdźmy do meritum sprawy, oddaję „głos” Łukaszowi:
Studia podyplomowe „Trener Lider Nauczyciel”
Chyba wszystkich ludzi związanych ze sportem, czy bardziej z szerzej rozumianą aktywnością fizyczną zastanawia i denerwuje to, że wychowanie fizyczne w szkołach traktowane jest zbyt często jako „zło konieczne”. Dotyczy to zarówno nauczycieli innych przedmiotów, dyrekcje szkół, ale też, co jest najbardziej przerażające, samych uczniów, którzy w ostatnich latach masowo szukają możliwości by nie ćwiczyć zamiast wykorzystywać każdą możliwość, żeby właśnie ćwiczyć jak najwięcej!
Tym samym przedmiot, który ma wszelkie podstawy ku temu, żeby być jednym z najważniejszych w programie edukacji ogólnej, nie spełnia swojej roli, a wręcz często, powoduje bardzo odwrotne efekty.
Dobrze, że pojawiają się akcje typu „Stop Zwolnieniom z WF”, jednakże długofalowo nie są one w stanie przynieść pożądanych rezultatów, gdyż dotyczą skutków, a nie rozwiązują przyczyn i rzeczywistych problemów. A przecież opisany stan rzeczy nie wziął się znikąd i procesy które do niego doprowadziły zaczęły się dużo wcześniej i musiały dotyczyć bardzo różnych aspektów związanych z samym uczniem (w zakresie postaw, nawyków, kształtowania osobowości, zainteresowań), ale też z jego najbliższym otoczeniem (podejście rodziców i sytuacja w domu, nowe technologie, środowisko kolegów i koleżanek, globalizacja, traktowanie lekcji wf w szkole). Również podejście nauczycieli i sama formuła prowadzonych przez nich lekcji mogły przyczynić się do takiego stanu rzeczy.
Skoro wiele czynników (w różnych konfiguracjach) doprowadziło do zastanej sytuacji, to chcąc rozwiązać problem, musimy szukać usprawnień również na wielu poziomach.
Od razu pragnę zaznaczyć, że przerzucanie się winą i odpowiedzialnością mija się z celem! Wyjście z problemu wymaga współpracy zwłaszcza na linii nauczyciele-rodzice-trenerzy oraz wspólnego zaangażowania i często zmiany podejścia.
Ze względu na tematykę tego bloga oraz fakt, że jego czytelnikami są głównie nauczyciele wychowania fizycznego oraz trenerzy, na nich chciałbym się skoncentrować. Zwłaszcza, że osobiście uważam, że to właśnie od nich szalenie dużo zależy i będzie zależało!
Są to bowiem osoby, których wręcz obowiązkiem jest właściwe rozumienie aktywności fizycznej oraz jej znaczenia dla holistycznego rozwoju młodych ludzi.
Samo rozumienie jednak nie wystarczy. Niezbędne są im także odpowiednie kompetencje i narzędzia, dzięki którym będą mogli coraz lepiej wypełniać swoją rolę. Fundamenty posiadają, ponieważ wszyscy, a przynajmniej spora większość z nich, jest po Akademiach Wychowania Fizycznego. To jednak za mało!
Wróćmy jednak do problemu z aktywnością fizyczną wśród dzieci i młodzieży oraz ich podejściem do lekcji wychowania fizycznego (czy w ogóle do zajęć sportowych).
Uważam, że do najważniejszych czynników, które przyczyniają się do takiego stanu rzeczy, a dotyczą nauczycieli, trenerów oraz prowadzonych przez nich zajęć, należą:
==> niski lub słabnący autorytet nauczyciela i trenera, zwłaszcza wśród dzieci od 12/13 roku życia
==> obniżenie rangi wychowania fizycznego oraz zajęć sportowych w szkołach (wśród nauczycieli innych przedmiotów oraz dyrekcji) oraz wśród rodziców
==> zbyt „tradycyjne” podejście do lekcji wychowania fizycznego przez nauczycieli, które zbyt często postrzegane jest przez uczniów jako mało atrakcyjne, czy wręcz „nudne”
==> obawa uczniów przed byciem ocenianym za poziom aktywności fizycznej
==> różne problemy występujące w grupach, które powodują konflikty, a także dominację niektórych uczniów nad innymi
==> „trudne” dzieci
==> zmieniające się pokolenia młodych ludzi, którzy mają zupełnie inne wyobrażenie o świecie, inne wartości i oczekiwania, którzy z coraz większym oporem uznają autorytety i do których coraz trudniej „dotrzeć”
To wszystko tworzy nam od razu cały zestaw kompetencji dodatkowych (poza posiadaną przez nich podstawą uzyskaną w ramach studiów licencjackich lub magisterskich), które są nauczycielom i trenerom niezbędne! I które muszą cały czas rozwijać, zwłaszcza ze dynamika zmian w dzisiejszych czasach jest tak duża, że koncepcja Uczenia się przez całe życie nabiera wyjątkowego znaczenia także dla nich.
Obserwując rynek usług edukacyjnych dość łatwo możemy dojść do wniosku, że kursów, szkoleń i studiów podyplomowych sprofilowanych w pełni pod wyżej wymienione kompetencje (z uwzględnieniem specyfiki przedmiotu i ogólnie aktywności fizycznej) jest niewiele. Głównie spotykamy te dotyczące albo innych przedmiotów albo „ogólnych”.
Tym samym, nauczyciele WF (i częściowo też trenerzy) po ukończeniu studiów na AWF nie mają zbyt dużo możliwości poszerzania wykształcenia i w zakresie swojego samorozwoju są zdani sami na siebie. A przecież Karta Nauczyciela wymusza na nich rozwój zawodowy tak jak wszystkich innych nauczycieli, wiec nawet w kwestii formalno-zawodowej jest to istotny problem.
WAŻNE: Biorąc pod uwagę wszystko powyższe chciałbym zachęcić wszystkich nauczycieli wychowania fizycznego oraz trenerów do udziału w wyjątkowych studiach podyplomowych „Trener Lider Nauczyciel”, dzięki którym dowiedzą się i nauczą jak:
- lepiej wykorzystywać specyfikę swojego przedmiotu dla holistycznego rozwoju uczniów i kształtowania z nich lepszych ludzi,
- motywować uczniów, żeby rozwijać w nich pasję do aktywności fizycznej
- lepiej komunikować ze swoimi uczniami
- radzić sobie z różnymi trudnymi sytuacjami (konflikty, stres, złe zachowanie)
- stawać się coraz większym autorytetem dla swoich uczniów
- jeszcze bardziej uatrakcyjnić swoje zajęcia stosując nowoczesne formy aktywności fizycznej
- integrować grupę i uczyć uczniów postaw interpersonalnych
- zwiększyć rangę swojego przedmiotu w przekonaniu uczniów, innych nauczycieli oraz rodziców,
- organizować szkolne imprezy sportowe (m.in. turnieje, zawody) i ogólne (jak np. festyny czy Dni Otwarte).
Program studiów oraz ich formuła (przewaga zajęć ćwiczeniowo-warsztatowych oraz praktycznych + nowoczesne rozwiązania e-learningowe) sprawiają, że te studia będą PRZYJEMNE, DOSTĘPNE I EFEKTYWNE! Gwarantujemy, że nie będziecie szukali powodów, żeby się nie uczyć, ale będziecie robić wszystko, żeby jak najaktywniej uczestniczyć w podnoszeniu własnych kompetencji!
Na koniec dodam, że w ostatecznym rozrachunku nasz samorozwój i jakość naszej pracy zależy tylko i wyłącznie od nas samych – od tego jacy w tym względzie jesteśmy oraz tego, jacy chcemy się stać!
Edukacja, i ogólnie samorozwój, nie jest naturalną potrzebą człowieka. Jest wyzwaniem, które podejmiemy albo nie. Podobnie jest z naszym zaangażowaniem w pracę.
Warto tutaj przywołać pewien model, opracowany przez C.D. Glickmana, klasyfikujący nauczycieli na podstawie ich kompetencji poznawczych (techniczna strona nauczania) i emocjonalnego zaangażowania (przynależność i oddanie). Model ten równie dobrze można odnieść do trenerów. Okazuje się, że różne kombinacje powyższych cech dają cztery typy nauczycieli:
- Wyrzutek (niskie zaangażowanie i niskie kompetencje). Nie rozumie zadań stojących przed szkołą (klubem, szkółką sportową) i nie dba o nie. Nie ceni też wiedzy ani umiejętności, które ma przekazać, jego kontakty z uczniami (podopiecznymi) są również ubogie.
- Zapaleniec (wysokie zaangażowanie, niskie kompetencje). Jest bardzo oddany, ale nie bardzo rozumie jakiej sprawie. Pierwszy zgłasza się do wszelkich komisji i nowych zadań, ale równie często porzuca jeden obowiązek na rzecz kolejnego.
- Obserwator (wysokie kompetencje, niskie zaangażowanie). Nie włącza się w rozwiązywanie i realizację żadnych zadań, choć doskonale je rozumie. Trzyma się na uboczu i komentuje, chętnie krytykując pracę innych.
- Zawodowiec (wysokie kompetencje i zaangażowanie). Jest oddany celom szkoły (klubu, szkółki sportowej), a jego oddanie opiera się na solidnej wiedzy i wyraża w działaniu. Wszelkie przedsięwzięcia realizuje skutecznie, łącząc interes osobisty z interesem organizacji.
Powody, dla których dany nauczyciel (czy trener) znajdzie się w danej grupie są różne. Mogą to być powody osobiste i wcześniejsze doświadczenia zawodowe. Może się również zdarzyć, że to kultura szkoły (klubu, szkółki) sprzyja temu, że nauczyciel (trener) znalazł się w określonej ćwiartce – chociaż tu oddziaływania są wzajemne. (źródło: na podstawie www.edurada.pl)
Studia podyplomowe „Trener Lider Nauczyciel” są głównie dla ZAPALEŃCÓW i ZAWODOWCÓW, ale są również szansą dla osób z pozostałych grup, żeby weszły na wyższy poziom!
Dlatego każdy kto skorzysta z naszych studiów otrzyma „Niezbędnik Nauczyciela WF na rok szkolny 2016/2017”.
Dowiedz się więcej studiach podyplomowych „Trener, Lider, Nauczyciel”
