Łódź to miasto bez perspektyw, polski odpowiednik amerykańskiego Detroit. Szaro, buro i ponuro. Moje miasto we wszystkich aspektach życiowych jest na szarym końcu. Łódzki Związek Piłki Nożnej nigdy nie organizował kursu UEFA B. Nastała wiekopomna chwila. Po kilkumiesięcznych opóźnieniach w końcu wystartowaliśmy. Żałuję że się zapisałem. 1000 zł mogłem wydać na pożyteczniejsze i przyjemniejsze rzeczy.
Najlepszą inwestycją jest człowiek. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%. Czasami zdarza się inwestować gotówkę, tam gdzie się nie powinno. Tym razem postanowiłem wydać niemałą sumę na kurs UEFA B. Równie dobrze, mógłbym 1000 zł wyrzucić w błoto. Ale po kolei…
Jaki był harmonogram kursu?
-4 zjazdy (sobota, niedziela)
-2 zjazdy - teoria + praktyka
-2 zjazdy - praktyka
Kurs obejmował 80 godzin teorii i praktyki. Była druga opcja - zgrupowanie w Grodzisku Wlkp, jednak nie wchodziło w grę ze względu na pracę w szkole.
Nie wiem jak jest w innych miastach z organizacją (w Wawie cena kursu 1700 zł), ale łódzki kurs od samego początku był wielkim nieporozumieniem. Już na pierwszym zjeździe, wykładowcy otwarcie mówili, że UEFA B to nic innego jak wyłudzenie pieniędzy. Program kursu UEFA B w dużej mierze pokrywa się z zagadnieniami z kursu instruktora piłki nożnej. Punkt za szczerość do bólu. Nie poczułem się lepiej. Chcę z powrotem moje 1000 zł. Zapisując się na kurs miałem nadzieję, że wzbogacę swój warsztat pracy. Idealistyczne podejście? Większość uczestników kursu przyszła tylko po to, żeby mieć kolejną trenerską licencję. Ot tak, polska mentalność. Papier przyjmie wszystko. 1000 zł za kawałek papieru z logo UEFA - kapitalna inwestycja. Mi to nie wystarcza.
Od początku do końca organizacja kulała na wszystkich frontach. Nie wiadomo było, jak będzie wyglądał egzamin praktyczny i teoretyczny, w jakim grupach będziemy prowadzić zajęcia. Jeden wielki bałagan na kółkach. Każdy wykładowca mówił co innego, jeden zaprzeczał drugiemu. Panowie mieli ewidentne problemy z komunikacją, innych uczestników to bawiło, mnie niekoniecznie. Może to brak doświadczenia prowadzących? Śmiem wątpić. NAJWAŻNIEJSZE, żeby wszystko w papierach się zgadzało. Jedno ich na pewno łączyło - konsekwencja w byciu niekonsekwentnym. Każdy trener miał inną wizję kursu, przez co bałagan z każdym kolejnym zjazdem był coraz większy.
Zajęcia były prowadzone zgodnie z polską myślą szkoleniowa - czyli jak zarobić, a się nie narobić. Szczytem bezczelności było puszczanie prezentacji sprzed kilku lat. Cała aktywność prowadzącego polegała na klikaniu w „następny slajd” w Power Poincie. Przypomniały mi się czasy podstawówki. Czysty profesjonalizm. Pomijam fakt, że to co było w prezentacjach, możecie od dawna znaleźć na moim blogu. Ameryki nie odkryłem. ONI tym bardziej. Może mam za duże wymagania? Nie można wymagać od innych tyle samo, co od siebie…
Piotr Grzelak - jedyny trener, który dawał coś „od siebie”. Nie przynudzał kolejnymi zagadnieniami teoretycznymi, tylko opisywał własne doświadczenia, staże w zagranicznych klubach. Pokazywał ćwiczenia, które na pewno wykorzystam podczas swoich treningów. Czy tylko jemu zależało? Może jest PO PROSTU dobrym trenerem oraz umie sprzedać swoją wiedzę.
Zobacz również: Koniec nudnych rozgrzewek. Rozgrzejmy maluchów na wesoło!
Nie jestem hipokrytą. Przyznaję się bez bicia, że nie dawałem z siebie 100 % podczas kursu. Nie miałem motywacji, widząc w jakim kabarecie uczestniczę. Chciałem to zaliczyć, mieć z głowy. Było kilku studentów, którzy chcieli wszystko zaliczyć po jak najmniejszej linii oporu. Trenerzy przymykali oko na ich nieobecności, wykorzystywali swoje znajomości w Związku, jak tylko mogli. Niby to nie powinno mnie denerwować, ale denerwowało, i to bardzo. Pomyśleć, że oni szkolą naszą młodzież… Na pewno nie zamierzam się chwalić kolejnym dyplomem. Na kurs UEFA A na pewno się nie zapiszę, przynajmniej nie w moim mieście.
Zawsze staram dostrzegać plusy wydarzeń, w których uczestniczę. Grupa kursantów była zorganizowana, pomagaliśmy sobie, jak tylko mogliśmy w ogarnięciu tego bałaganu. Nie było łatwo. Poznałem kilku wartościowych instruktorów, z którymi będę utrzymywał kontakt. Więcej dobrego nie mogę napisać, nie zamierzam nikogo oszukiwać.
Jaka jest najlepsza szkoła? Szkoła życia. Jestem jeszcze bardziej o tym przekonany. Żadne kursy nic Ci nie dadzą bez praktyki oraz potrzeby zdobywania w wiedzy we własnym zakresie. Chcesz rozwijać się jako trener piłki nożnej, zdobywać praktyczną wiedzę? Nie zapisuj się na kurs UEFA B. Chcesz otrzymać kolejny dyplom, wpisać kolejny kurs do CV? Zapisz się na UEFA B, tylko nie miej pretensji do mnie, że wyrzuciłeś 1000 zł w błoto. Ostrzegałem. Nie popełniaj mojego błędu.
P.S. Opisałem kurs organizowany przez Łódzki Związek Piłki Nożnej. Jak jest w innych województwach,nie mam pojęcia, z dużym prawdopodobieństwem jest lepiej. Jeśli braliście udział w kursie w innych miastach, dajcie info na mejla.
Zobacz inne popularne wpisy:
Ile zarabiają nauczyciele w Uni Europejskiej?
Bezsens myślenia o wynikach, czyli jak zabić sportowy talent dziecka
Płać i płacz, czyli jak wygląda selekcja dzieci w klubach sportowych
Współczesny wyścig szczurów, czyli pełnoetatowa praca dzieci
Czy nauczyciele muszą się wstydzić wolnych wakacji?
Bezpieczne zajęcia ruchowe, czyli jak nie dać się zwariować
Zobacz także:
Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cie żaden nowy wpis!
Co tydzień nowe ćwiczenia, gry i zabawy ruchowe oraz sportowe felietony
Dołącz już teraz!
Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji:)

