W ostatnich latach coraz więcej trenerów korzysta z pomocy psychologów sportu. Już nie wystarczy samo przygotowanie techniczne i taktyczne, aby odnieść sukces sportowy. Warto podkreślić, że praca mięśni zależy od tego, co dzieje się w głowie danego zawodnika. Czy trening mentalny można stosować już w pracy z dziećmi i młodzieżą? Czy to konieczność czy kaprys nadgorliwych rodziców i trenerów?
Co rozumiem pod pojęciem “trening mentalny”?
To przede wszystkim przygotowanie zawodnika do profesjonalnego podejścia do sportu, kształtowanie motywacji, przygotowanie do rywalizacji oraz radzenie sobie ze stresem i presją.
Sportem najbardziej wyniszczającym psychicznie jest tenis ziemny. Oglądając mecze Wielkiego Szlema, zastanawiam się, czy zawodnicy mają układ nerwowy? Grają pod ogromną presją, o wielką stawkę, a mimo to nie widać po nich zdenerwowania. Oczywiście, “gotują” się w środku, ale na zewnątrz nie dają tego po sobie poznać. Skuteczna maska. O zwycięstwie decydują kluczowe pojedyncze piłki. Wybitne jednostki, mentalnie przygotowane na 150%.
Jeśli jesteś “słaby psychicznie”, nie masz szans na sukces, nie tylko na korcie. Zakładam, że większość zawodowców współpracuje z fachowcami z dziedziny psychologii sportu. W zawodowym sporcie jest to niezbędne, coraz więcej trenerów się o tym przekonuje. Na szczęście.
Zobacz również: Czy współczesne dzieciaki to mięczaki?
Czy fachowe wsparcie i pomoc psychologiczna jest potrzebna dzieciom?
Oczywiście, że nie. Pomijam fakt, że niewiele klubów w Polsce zatrudnia psychologów sportu. Mówimy o braku profesjonalnego wsparcia dla seniorów, a co dopiero dla dzieci. Sport dla dzieci ma być zabawą, a nie pogonią za wszelką cenę za wygraną. Sport dorosłych zdecydowanie różni się od sportu dzieci, wielu nadgorliwych rodziców o tym zapomina.
Jaką rolę miałby spełniać psycholog sportowy w pracy z dziećmi? Miałby dodatkowo motywować? Uczyć radzić sobie z presją? Odpowiednio przygotować mentalnie do zawodów sportowych? Ok, papier przyjmie wszystko, ale czy trenerzy nie potrafią nauczyć ww. umiejętności? Jeśli chce zmotywować mojego ucznia, nie potrzebne mi są “specjalne” techniki psychologiczne. Każdy uczeń otrzymuję ode mnie pozytywną informację zwrotną. Nigdy nie krytykuję swoich podopiecznych, staram się u każdego zauważyć pozytywne cechy. Zresztą, każdy ma swoje metody-bardziej lub mniej skuteczne. Nie potrzebuję psychologa sportowego.
W pracy z dziećmi nie ma problemów, z którymi doświadczony i wykwalifikowany nauczyciel nie mógłby sobie poradzić. To są “TYLKO” dzieci. Pewne mechanizmy kierują ich rozwojem, pewne zachowania w mniejszym lub większym stopniu da się przewidzieć.
Osoba z “zewnątrz” ma pomagać moim podopiecznym? Instruować, jak mam przygotować dzieci do turnieju? Jak mają walczyć z presją, rywalizacją? Chwila, sam sobie poradzę. Po pierwsze, moi uczniowie nie mają żadnej presji związanej z wynikiem. Po drugie, jeżdżą na turnieje, aby poczuć smak ZDROWEJ rywalizacji, dobrze się bawić, a nie wygrać za wszelką cenę. Wygrana nie jest głównym celem.
Problem nadmiernego skupiania się na wynikach w sporcie dziecięcym opisałem już wcześniej na blogu:
Bezsens myślenia o wynikach, czyli jak zabić sportowy talent dziecka
Na “punktomanię” przyjdzie czas, kiedy dorosną. Czym takie dziecko ma się stresować? Chyba, że rodzice wywierają presję na swoich dzieciach, ale to temat na inny wpis. Uwierzcie mi każdy przygotowany do zawodu trener jest w stanie przygotować mentalnie dziecko.
Niektórzy rodzice uważają, że psycholodzy sportowi odgrywają ważną rolę w rozwoju młodego sportowca. Oto przykład:
„Jako rodzic nastoletniego sportowca uważam, że współpraca z psychologiem sportowym jest niezbędnym elementem treningu wyczynowego. W zeszłym roku moja córka przed każdym startem była tak zestresowana, że start był katastrofą i elementy które szły gładko na treningach, niestety na zawodach nie wychodziły. W tym roku moja córka stwierdziła, że jeździ na zawody po „dobry start” i to jest dla niej najważniejsze. Takie nastawienie zawdzięczamy godzinom spędzonym na rozmowach z fachowcem” – stwierdza mama Zuzanny Pudlik, zawodniczki Stowarzyszenia Gimnastyki Artystycznej i Sportowej Olimpia Kraków.
Natomiast młode siatkarki, uczennice Gimnazjum nr 46 podkreślały, że pani psycholog potrafiła je zmotywować, podnieść na duchu w chwilach zwątpienia i była dla nich wsparciem podczas turniejów.” (źródło: http://psychologiasportu.pl/psycholog-sportu-w-szkole-sportowej-kaprys-czy-kon)
Przepraszam, czym była zestresowana córka? Kto wywierał na nią presję-rodzice, trener, szkoła, rówieśnicy? Z tej krótkiej wypowiedzi, jasno wynika że był duży nacisk na wynik, skoro dopiero po wizycie u psychologa, dziewczyna zmieniła nastawienie do występów.
Nie oszukujmy się, polskich klubów nie stać na zatrudnienie psychologów sportowych, zwłaszcza dla dzieci. Zawodowy sportowiec, który chce osiągać maksymalne wyniki musi współpracować nie tylko z trenerami, fizjoterapeutą, ale także z psychologiem. To fakt. Żaden dodatkowy specjalista nie jest potrzebny w pracy z dziećmi i młodzieżą. Oczywiście rodzice mogą skorzystać z fachowej pomocy psychologicznej dla swoich pociech, ale uważam że nie jest to niezbędne.
