Nie lubię pracować z innymi trenerami. Lubię mieć wszystko poukładane, zaplanowane i zrealizowane po swojemu. Nawet przy licznej grupie. TO jest moja grupa, i TYLKO ja jestem za nią odpowiedzialny. Czy to złe podejście?
Okres wakacyjny wiąże się z niską frekwencją na treningach, co gorsze łączeniem różnych grup wiekowych podczas jednostki treningowej. Co za tym idzie, dwóch trenerów musi być obowiązkowo na zajęciach. Powinienem się cieszyć, że będę miał pomoc? Nic bardziej mylnego, a to dlaczego…
Mam swoją grupę, którą trenuję od kilku lat. Kolega również odpowiedzialny jest za swoje dzieciaki. Wszystko się miesza na jednych zajęciach, dzieciaki są pogubione, bo jeden trener „karze” to, a drugi coś innego. Nie czuję się wtedy swobodnie, odchodzę w cień. Nie to, że nie umiem pracować w grupie, ale na treningu chcę mieć wszystko po SWOJEMU. Niestety wkrada się mój system 0-1, który w niektórych aspektach życiowych mi doskwiera. Albo coś jest idealne, albo nie należy zawracać sobie tym głowy. Nie ma nic po środku. A to złe podejście, wiem o tym, ale na treningach nie mogę przełamać tego myślenia. I chyba nie chcę…
Gdy jest nas dwóch, odpowiedzialność za dzieciaki rozciera się. Jeżeli kilka osób jest odpowiedzialnych za proces treningowy, to tak naprawdę nie ma kogo potem rozliczać za ewentualne postępy lub ich brak. Nie lubię niejasnych sytuacji.
Podświadomie skupiam się tylko na chłopakach z mojej grupy, przecież „inni” nie są ode mnie. Mam teraz zwracać im uwagę, że coś źle robią, źle są nauczeni? W ten sposób podważam autorytet drugiego trenera. Wolę siedzieć cicho, odsunąć się w cień. Chociaż wewnątrz kotłuje się w mnie. Taki już jestem, i nie zanosi się żebym zmienił się na stare lata.
Zobacz również: Jaki powinien być trener przedszkolaków?
Ok, kilka ćwiczeń, zabaw podpatrzyłem od kolegi. Kilka jego rad na pewno wykorzystam w swoich treningach. Jest dobrym fachowcem. Ale nie chciałbym współpracować ani z nim, ani z nikim innym. Trudno, mam swoją wizję gry, którą chcę realizować. Jeśli się nie powiedzie, całą odpowiedzialność biorę na siebie. Jak spadać to z wysokiego konia. Krótko i treściwie.
A Ty wolisz pracować sam, czy w grupie?
Zobacz także:
Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cie żaden nowy wpis!
Co tydzień nowe ćwiczenia, gry i zabawy ruchowe oraz sportowe felietony
Dołącz już teraz!
Nie zapomnij potwierdzić subskrypcji:)

